Ambasador Edward Raczyński w memorandum do lorda ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Edwarda Halifaxa:
Walczymy w tej chwili na całym froncie z głównymi siłami niemieckimi, broniąc każdej piędzi naszej ziemi. Nawet załoga Westerplatte walczy w dalszym ciągu.
Wroga akcja całej masy niemieckiej siły lotniczej staje się coraz brutalniejsza. […]
Rząd polski przypomina artykuł 1 porozumienia o wzajemnej pomocy pomiędzy Zjednoczonym Królestwem a Polską, w którym każda umawiająca się Strona podejmuje się dać drugiej umawiającej się Stronie w wypadku agresji „natychmiast” — „całe poparcie i pomoc [będącą] w jego mocy”, i ma nadzieję otrzymać bezzwłoczną wiadomość o decyzji powziętej w tej sprawie przez rząd Jego Królewskiej Mości.
Londyn, 3 września
Źródło:
Dokumenty z dziejów polskiej polityki zagranicznej 1918-1939, t. 2, Warszawa 1996.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Nevile Henderson, ambasador Wielkiej Brytanii w Niemczech, w nocie do Joachima von Ribbentropa:
W oświadczeniu, jakie miałem zaszczyt złożyć Panu w dniu 1 września, poinformowałem Pana z polecenia Sekretarza Stanu do Spraw Zagranicznych Jego Królewskiej Mości, że Rząd Jego Królewskiej Mości w Zjednoczonym Królestwie wypełni niezwłocznie swe zobowiązania wobec Polski, jeżeli Rząd Niemiecki nie okaże gotowości udzielenia Rządowi Jego Królewskiej Mości w Zjednoczonym Królestwie zadowalających gwarancji wstrzymania przez Rząd Niemiecki wszelkich agresywnych działań przeciw Polsce i wycofania niezwłocznie swych sił zbrojnych z obszaru Polski.
Mimo że od chwili złożenia tego oświadczenia minęły już przeszło 24 godziny, nie wpłynęła żadna odpowiedź, natomiast wzmagały się ataki na Polskę. W związku z tym mam zaszczyt poinformować Pana, że jeśli najpóźniej do dziś, dnia 3 września, do godziny 11.00 przed południem brytyjskiego czasu letniego Rząd Niemiecki nie udzieli, a Rząd Jego Królewskiej Mości w Londynie nie otrzyma zadowalającego zapewnienia we wspomnianym wyżej sensie, od tej godziny istnieć będzie stan wojny między obu krajami.
Berlin, 3 września
Źródło:
Prawo międzynarodowe i historia dyplomatyczna. Wybór dokumentów, oprac. Ludwig Gelberg, t. 2, Warszawa 1958.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Arthur Greenwood, deputowany Partii Pracy, w wystąpieniu w Izbie Gmin:
Znienawidzone słowo „wojna” zostało wypowiedziane przez Anglię jako zrealizowanie jej gwarancji i wyraz niezłomnej chęci obrony Polski, a tym samym obrony wolności Europy. […]
Przez 54 godziny Polska stała sama u wrót cywilizacji, broniąc nas i wszystkich wolnych narodów, wszystkiego, co jest nam drogie. Stała z bezprzykładną dzielnością, z epickim heroizmem, nim chwiejni przyjaciele przyszli jej z pomocą. Pozdrawiamy Polskę jako towarzysza, którego nie opuścimy. […] W tej tytanicznej walce, bez precedensu w historii świata, hitleryzm musi być ostatecznie zniszczony.
Londyn, 3 września
Źródło:
Maria Turlejska, Prawdy i fikcje. Wrzesień 1939 – grudzień 1941, Warszawa 1966.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Paul Otto Schmidt, pracownik niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych:
Udałem się z dokumentem o wypowiedzeniu przez Wielką Brytanię wojny Niemcom do Kancelarii Rzeszy, gdzie oczekiwali mnie [Adolf] Hitler i [Joachim von] Ribbentrop. Obaj spojrzeli na mnie z napięciem. Stanąłem w pewnej odległości od biurka Hitlera i przetłumaczyłem mu powoli ultimatum brytyjskiego rządu. Gdy skończyłem, zapanowała głęboka cisza. […] Hitler siedział jak skamieniały i patrzył przed siebie. Nie był zmieszany — jak później twierdzono, ani nie wpadł we wściekłość — jak chcieli inni. Siedział w całkowitym milczeniu i bezruchu. Po chwili — wydawała mi się ona wiecznością — zwrócił się do Ribbentropa, który jakby skamieniały stał nadal przy oknie. „Co teraz?” — zapytał Hitler swego ministra spraw zagranicznych z błyskiem wściekłości w oczach, jakby chciał w ten sposób wyrazić, że Ribbentrop fałszywie informował o reakcji Anglików. Ribbentrop odpowiedział cicho: „Sądzę, że w najbliższym czasie Francuzi wręczą równobrzmiące ultimatum”.
Berlin, 3 września
Źródło:
Lech Wyszczelski, O czym nie wiedzieli Beck i Rydz-Śmigły, Warszawa 1989.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
O godzinie 12.00 nadeszła wiadomość, która przyprawiła nas o szał radości. Anglia wypowiedziała wojnę Niemcom. Spiker drżącym ze wzruszenia głosem wołał na cały świat tę radosną nowinę, a my samochodem transmisyjnym pojechaliśmy natychmiast na Nowy Świat pod ambasadę brytyjską. Na wiadomość o przystąpieniu Anglii do wojny — kto żyw pędził pod ambasadę. Kiedy przybyliśmy na miejsce, już było tam kilka tysięcy ludzi i wciąż przybywali nowi. […] Mało kto znał hymn brytyjski, więc ludzie śpiewali: „Jeszcze Polska…”, Warszawiankę — i wołali, ile sił w piersi: „Niech żyje Anglia!”.
[…] Tłum oszalał po prostu — ludzie krzyczeli bezładnie, ściskali się, rzucali się sobie na szyję. […]
Ktoś krzyknął: „Śmierć najeźdźcom” — tłum podchwycił to i w kilka sekund z tysięcy piersi zerwał się podobny do grzmotu krzyk. Wołałem do mikrofonu: „Halo, halo, tu Warszawa — niech słucha cała Polska, niech słucha cała Europa, niech słucha cały świat. Gniew ludu polskiego jest straszny”. — Odpowiedział mi nowy krzyk tłumów.
Warszawa, 3 września
Źródło:
Józef Małgorzewski, zbiór rękopisów BN, sygn. akc. 10600.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Paweł Starzeński, osobisty sekretarz Józefa Becka:
Jadąc do ambasady brytyjskiej na Nowym Świecie, trzeba było przepychać się krok za krokiem przez nieprzebrane tłumy ludności walącej w tym samym kierunku. Znaczny odsetek mieszkańców Nalewek [Żydów], biorących udział w tym pochodzie, dodawał kolorytu i wesołej ekscytacji. Minister [Beck] był przedmiotem niekończących się owacji i radosnych okrzyków. […]
Ambasador oczekiwał ministra przy wejściu, w otoczeniu wszystkich współpracowników. […] Podczas gdy Beck rozmawiał z [Howardem] Kennardem, omawialiśmy z Anglikami przebieg wojny, a Hankey wyraził więcej niż przypuszczenie, bo chyba pewność, że dziś jeszcze RAF zacznie naloty na Niemcy, „In the first place the Ruhr” [W pierwszej kolejności Zagłębie Ruhry]. „Oby, oby” — powiedział Beck, gdy mu potem o tym wspomniałem.
Warszawa, 3 września
Źródło:
Paweł Starzeński, Trzy lata z Beckiem, Warszawa 1991.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
W niedzielę już od rana był alarm. […] Samoloty krążyły nisko, rzucając bez przerwy bomby. […] Ojciec zdecydowanym tonem oświadczył, że natychmiast uciekamy. […] Gdy wyszliśmy z krętaniny ogrodów na ulicę, ujrzałam widok jedyny w swoim rodzaju […]. Z bocznych ulic ciągnęli ludzie — kobiety, mężczyźni i dzieci, pieszo lub na wózkach albo wozach, wyładowanych zabranymi naprędce gratami wszelkiego rodzaju. Wszystko to przewalało się olbrzymią masą, niepohamowanie parło naprzód gęstymi, ciasnymi szeregami. Powiększały się one z minuty na minutę, zewsząd nadciągały nowe gromady. […]
Znaleźliśmy się na szosie. […] Kurz i spiekota były nie do zniesienia. […] Droga stawała się coraz uciążliwsza, mijały nas auta i motocykle z wojskowymi i cywilami, szosa zaczęła się też zapełniać chłopskimi wozami — z każdej zagrody wyjeżdżano w pośpiechu.
Zduńska Wola, 3 września
Źródło:
Archiwum Ringelbluma. Dzień po dniu Zagłady, red. Marta Markowska, Ośrodek KARTA, Warszawa 2008.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Jest alarm, ale nikt się nie chowa, tylko patrzą, czy widać jakiś samolot. Ja nic nie widzę, choć słyszę dalekie detonacje. Nagle kilka krótkich serii z karabinu maszynowego, gdzieś bardzo blisko. Z Piusa wyjeżdża mały wojskowy samochód otwarty, z ustawionym karabinem maszynowym wycelowanym w niebo. To oni strzelali do samolotu. Za samochodem biegnie sporo ludzi, krzycząc: „Zestrzelili niemiecki samolot, zestrzelili Niemców, samolot spadł na Powiśle! Niech żyją nasi żołnierze!”. Samochód skręca w Marszałkowską w kierunku Koszykowej, ale publiczność, której nagle zebrał się duży tłum, zatrzymuje ich, zagradza przejazd, wiwatuje, krzyczy, raduje się.
Warszawa, 3 września
Źródło:
Stanisław Bukowski, zbiór rękopisów Archiwum Państwowego m.st. Watszawy, sygn. 25.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Stoję w bramie szkoły, aż tu dobiega do mnie gromadka cywili Polaków i krzyczy w podnieceniu: „Panie poruczniku, na wieży pobliskiego kościoła są niemieccy cywile i silnie strzelają, że nie można podejść”. Był w tym momencie przy mnie podoficer sanitarno-weterynaryjny i na wydane polecenie zabrał najbliższych kilku żołnierzy. Niemcy, widząc że atakuje wojsko, zaraz się poddali. Ulicą były prowadzone całe oddziały dywersantów z podniesionymi rękami — to robota kolejarzy, harcerzy i wojska.
Bydgoszcz, 3 września
Źródło:
Bydgoszcz 3–4 września 1939. Studia i dokumenty, red. Tomasz Chińciński, Paweł Machcewicz, Warszawa 2008.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Joachim von Ribbentrop, niemiecki minister spraw zagranicznych, w telegramie do Friedricha von Schulenburga, ambasadora niemieckiego w Moskwie:
Oczekujemy, że armia polska w ciągu kilku tygodni zostanie całkowicie rozbita. Terytorium, które w Moskwie ustaliliśmy jako niemiecką strefę interesów, będzie więc przez nas okupowane militarnie. Ale z przyczyn wojskowych będziemy musieli wkroczyć na te tereny polskie, które należą do rosyjskiej strefy interesów, by ścigać jednostki armii polskiej.
Proszę omówić tę sprawę natychmiast z Mołotowem i ustalić, kiedy Związek Sowiecki uzna za konieczne, żeby rosyjskie siły zbrojne zostały użyte do działań przeciwko polskim siłom zbrojnym w rosyjskiej strefie interesów, w celu wejścia w posiadanie tego terytorium. Dla nas byłoby to nie tylko odciążenie, lecz także działanie w duchu moskiewskich porozumień, leżące w sowieckim interesie.
Berlin, 3 września
Źródło:
Agresja sowiecka na Polskę 17 września 1939 w świetle dokumentów, t. 1–3, red. Czesław Grzelak, Stanisław Jaczyński, Eugeniusz Kozłowski, Warszawa 1994–96.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Franklin Delano Roosevelt, prezydent USA, w przemówieniu radiowym:
Łatwo jest wam i mnie wzruszyć ramionami i powiedzieć, że konflikty mają miejsce tysiące mil od półkuli amerykańskiej i nie mogą poważnie zagrozić Ameryce i to, co Stany Zjednoczone powinny zrobić, to po prostu zignorować je i zająć się własnymi sprawami. Choć byśmy chcieli trzymać się z dala od tego, emocjonalnie jesteśmy zmuszeni przyznać, że każde słowa, każdy okręt, który płynie po morzu, każda bitwa wpływa na przyszłość Ameryki. […] Ten kraj pozostanie neutralny, lecz nie mogę prosić, aby każdy Amerykanin pozostał neutralny w myślach. Nawet osoba neutralna musi uwzględniać fakty. Osoba neutralna nie może być proszona, aby przestała myśleć lub pozbyła się sumienia.
Waszyngton, 3 września
Źródło:
Longin Pastusiak, Pół wieku dyplomacji amerykańskiej 1898-1945, Warszawa 1974.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Tłum warszawiaków zbierał się przed naszą ambasadą. Napływ był tak wielki, że ruch kołowy stał się niemożliwy. Reprezentowane były wszystkie klasy społeczne. Młodzi i starzy, studenci, kobiety, robotnicy, mieszczanie i intelektualiści gromadzili się tysiącami przed oknami pałacu na Frascati. […] Padały okrzyki na cześć Francji i jej przedstawiciela, śpiewano poszczególne zwrotki Marsylianki.
Były to sceny nie do opisania, a tłum stawał się tak wielki, że trzeba było zamknąć bramy pałacu, aby uniknąć jego zalewu. […] Manifestanci wywoływali ambasadora. Stanąłem na chwilę w jednym z okien, dziękując gestem i kilku słowami. […] Wojna francusko-niemiecka rozpoczęła się. Jakaż ulga dla sumienia, a jaka trwoga w sercu!
Warszawa, 3 września
Źródło:
Léon Noël, Agresja niemiecka na Polskę, Warszawa 1966.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Stanisław Jankowski, oficer i architekt, we wspomnieniach:
Znowu naloty na Warszawę. Powoli zaczynamy się przyzwyczajać. Jakoś można żyć. Kina i teatry nadal czynne.
Radio podało wreszcie upragnioną wiadomość: Anglia wypowiedziała Niemcom wojnę. Przed ambasadą angielską na Nowym Świecie i przed francuską na Frascati burzliwe manifestacje. Lada dzień na zachodzie zacznie się ofensywa aliantów. Czy aby zdążę do Grodna, zanim Francuzi i Anglicy rozprawią się z Niemcami?
Żegnam się z matką, która już przygotowuje mieszkanie na Mokotowskiej [39] na przyjęcie rodziny i znajomych. Mokotowska — to było dla mnie więcej niż mieszkanie, w którym mieszkałem przez dwadzieścia lat. […] To była dla mnie instytucja rodzinna, symbol domu, Warszawy, a później i Polski. Matka wierzyła, że Mokotowska będzie ostoją całej rodziny, że przetrwa bombardowania, że tam będzie najbezpieczniej. […]
Ojciec odprowadził mnie na dworzec. Mówiliśmy bardzo mało. Na dworcu tłok i bałagan. Duża niewykończona jeszcze hala dworca projektu profesora Przybylskiego, osmalona niedawnym, zagadkowym pożarem, pełna zmobilizowanych roczników i podróżnych z tobołkami i dziećmi. Rozkłady pociągów nieważne. Wiele pociągów na zachód nie odchodzi. Czuć zamieszanie już nie w skali jednego dworca czy miasta, ale w skali całego kraju.
Warszawa, 3 września
Źródło:
Stanisław Jankowski „Agaton”, Z fałszywym ausweisem w prawdziwej Warszawie. Wspomnienia 1939-1946, t. 1, Warszawa 1984.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Rano około 8.30, gdy zawiązywałem przed lustrem krawat, oprócz szumu silników samolotowych, do których przywykliśmy, usłyszałem potężną detonację, która wstrząsnęła budynkiem. Po niej drugą i trzecią.
[…] Okazuje się, że nawet w Konstancinie naziści nie pozwalają żyć spokojnie. Czego, do licha, w tej spokojnej letniskowej miejscowości szukały samoloty? […] Leje powstałe na skutek uderzeń znajdowały się zaledwie kilkaset kroków od naszego domu. Jedna z bomb spadła w ogrodzie willi, którą ambasada amerykańska wynajmowała na biura. Nieoczekiwany atak wywołał panikę, wiele osób od razu zaczęło się pakować. […]
Błyszczące samochody dyplomatów z dnia na dzień zmieniały kolor. Byli tacy, co auta oblepiali błotem, inni na ich dachach malowali barwy narodowe, aby lotnicy mogli rozpoznać narodowość pasażerów.
Konstancin, 3 września
Źródło:
András Hory, Bukaresttől Varsóig (Od Bukaresztu do Warszawy), Budapeszt 1987, przełożył Ákos Engelmayer, [cyt. za:] „Karta”, nr 64, 2010.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Trzeci dzień wojny. Jak błyskawicznie szły wypadki […]. Musiałem przerwać, bo nalot samolotów. Nic ważnego – cztery bomby. […] Noc. Ciemno. Wleczemy się po różnych wertepach. Wreszcie przyjechaliśmy. Nikt się nami nie interesuje. Nikogo nic nie obchodzi. Mały bałagan. Nic dziwnego – mobilizacja. Kładę się na jakieś łóżko i staram się usnąć. Rano zaczyna się przyjmowanie nas. Dostaję się do oddziału nadwyżek, ale już po południu zostaję odesłany na służbę podoficera służbowego dywizjonu.
Warszawa, 3 września
Źródło:
Marian Wyrzykowski, Dzienniki 1938–1969, Warszawa 1995.
Baza tekstów źródłowych jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij materiał (tekst wspomnień, fragment z prasy etc.) na adres [email protected].
Wszystkie media
Wideo
Fotografie
Audio
Pdf
Prezentacje
Wideo
Przystąpienie Francji do II…
1939-09-03
Przystąpienie Wielkiej Bryt…
1939-09-03
Fotografie
Ruiny zbombardowanej Warszawy
1939-09-01
Audio
Katastrofa samolotu Luftwaf…
1939-09-01
Przystąpienie Francji do II wojny światowej
3 września 1939 Francja wypowiedziała wojnę III Rzeszy wobec odrzucenia ultimatum rządu brytyjskiego i francuskiego, które nakazywało wycofanie wojsk niemieckich z terytorium Polski i Wolnego Miasta Gdańska.
[datowanie przybliżone]
Źródło:
Universal Newsreels
Link bezpośredni:
Informacje o prawach autorskich:
9
Przystąpienie Francji do II…
1939-09-03
Przystąpienie Wielkiej Bryt…
1939-09-03
Ruiny zbombardowanej Warszawy
Wrzesień 1939, Warszawa, Polska. Ulica Jakubowska na Saskiej Kępie po niemieckim nalocie bombowym. Widok z nasypu Alei Poniatowskiego. Fot. NN, Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie.
[datowanie przybliżone]
Źródło:
Instytut Polski i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie
Link bezpośredni:
Informacje o prawach autorskich:
9
Baza fotografii jest wciąż rozbudowywana. Zachęcamy do jej współtworzenia — wyślij fotografię lub skan dokumentu na adres [email protected]. Możesz również pomóc rozbudowywać opis tej fotografii — wyślij nowe informacje z nią związane na adres [email protected].
Informacje o komercyjnym wykorzystaniu fotografii – Dział Ikonografii Ośrodka KARTA, tel. (22) 848-07-12 (lub końcówka -28,-61).
Ruiny zbombardowanej Warszawy
1939-09-01
Katastrofa samolotu Luftwaffe w pierwszych dniach kampanii wrześniowej
Relacja Witolda Bartnickiego na temat pierwszych dni II wojny światowej
Źródło:
Archiwum Historii Mówionej, AHM 111, Relacja nagrana przez Jarosława Pałkę, Dom Spotkań z Historią.